niedziela, 10 lutego 2013

Dzień 133: British accent no i gdzie Ty jesteś ?

Nastał ubłagany czas, dwa tygodnie możliwości nic nierobienia. Jakie to piękne. Czyż nie? Teraz uświadamiam sobie jak wiele rzeczy mnie ominęło. Ale teraz jest czas aby choć połowę z nich nadrobić. Sesja zaliczona w 1ym terminie (to znaczy, mam nadzieję, że tak będzie i po otrzymaniu wyników z Filozofii to zdanie nadal będzie prawdziwe). Właśnie chowając notatki z I semestru odnalazłam książkę ('Mój tydzień z Marilyn'), którą jakiś czas temu zaczęłam czytać, a skończyło się na połowie. Książko - nadchodzę!




Lubię ostatnie tygodnie, które już niestety są za mną. Nie były takie złe, pomijając całą tą naukę, litry kawy czy też herbaty, no i oczywiście tony niepotrzebnego stresu! Na 'pocieszenie' poszłam na zakupy do Empiku, a tam co ? Szmaciane coś, w czym się niemalże 'zakochałam'. Urocze to 'coś'.


No dobra, kariera studenta filologii angielskiej jest ciężka. Bo jest?
Najwięcej problemu sprawia wymowa (niektórzy mówią, że im to nie jest potrzebne, a szczególnie widać to po ich 'perfect' wymowie, która takową nie jest ani trochę).
Po za zajęciami z fonetyki są też 'domowe' sposoby, które mogą nie tyle sprawić, że będziemy mówić jak rodowici Brytyjczycy ale mogą nam na prawdę wiele pomóc.


  •  Czytanie na głos i nagrywanie się (chyba nikt dla nikogo nie będzie się odnosił tak krytycznie jak my sami do siebie )
  • Oglądanie programów, filmów, seriali produkcji brytyjskiej z brytyjskimi aktorami (skoro chodzi nam o akcent brytyjski inaczej być nie może ! ) początkowo może być z tym problem ale metoda 'osłuchowa' nie jest taka zła, a po za tym nikt nie mówił, że nie możemy używać napisów, ale za to może być problem ze zrozumieniem brytyjskiego humoru - ale skupmy się jednak na akcencie
  • Ostatnia najlepsza choć najtrudniejsza metoda : rozmowa, przebywanie lub jakikolwiek inny sposób styczności z ludzkością brytyjsko-mówiącą. 
  • opcja optimum : liczyć na cud !

Na zakończenie 21 akcentów :)




wtorek, 5 lutego 2013

Dzień 128: Wole a 'wolne'

Można rozróżnić dwa rodzaje słowa 'wolne'. Pierwszy - dosłowne znaczenie i drugi, z którym jest już więcej problemów, jest on raczej symbolicznym odzwierciedleniem tego słowa.
Tak też, nie patrząc na znaczenie terminu wyżej wymienionego, student mając 'wolne' powinien się cieszyć. Student powinien skakać z radości ! A student siedzi i zakuwa filozofię.



Ostatnie dni albo tygodnie mijają bardzo szybko, na zabójczo kreatywnej nauce. Najpierw było Introduction to the study of Literature, teraz jest filozofia i sama nie wiem co gorsze. Wyniki z Literatury ponoć już jutro.

Od zeszłego tygodnia mam 'wolne'. Tak dokładnie, to domniemane wolne. Bo przecież student nie ma czasu się uczyć, student musi jechać po wpis z WF'u na drugi koniec O., po wpis z fonetyki, posprzątać, psa nakarmić, ugotować obiad... A nauka? Hmm, chyba znajdzie się później czas. A jeżeli nie?

Pomoże ktoś studentowi? Zna ktoś dobry sposób na naukę?


Jest jeden plus, ponoć student wygrał kalendarz zacnej renomowanej firmy napojów orzeźwiających zaczynającej się na F. o łącznej wartości pięknych polskich złotówek 15. Nic tylko czekać na paczkę, powiesić cudo na ścianie i gapić się w to godzinami. Ach to moje szczęście. Niby niewiele, ale nawet jak znajdę złotówkę na chodniku to się cieszę. Ostatnio pożeram wszystkie promocje. Zaraz zostanę 100% studentem, dosłownie i w przenośni.