Dziwnym być może to, że właśnie dzięki przeziębieniu moja wymowa i ten cały British Accent jest o wiele lepszy. Wymawianie pięknego dyftongu 'ae' przychodzi mi jakoś łatwiej. Ale tu pojawia się problem i jeden dylemat. Zostać przeziębionym i pozbyć się B.A. czy pozostać wiecznie przeziębionym i zadowolić pana magistra fantastyczną wymową. Jedno i drugie wydaje się być dalekie od rzeczywistości a co dopiero to, że będąc zdrową w końcu wymówię to poprawnie!
Szczerze, to same nazwy tych samogłosek przyprawiają o ciarki: ash, dash, schwa .. Ah eh oh i tyle w tym temacie.
Przez to przeziębienie nie mam chęci na nic. Wróć....... Mam chęć, spać cały dzień, jeść żelki, spać z żelkami, śnić o żelkach i żeby żelki śniły o mnie. A co mi tam! Lubię żelki i one mnie też powinny.
Ale żelki się skończyły, sens życia wraz z nimi także zostaje mi tylko nad tym ubolewać.
Po przeczytaniu jakże fantastycznego opowiadania na literaturę wiem, że nie wiem o nim nic. Było ono tak pokręcone, że chyba bardziej ode mnie. A przyznam, że nie wiedziałam iż jest to możliwe.
A na koniec akcent choinkowo świąteczny. Jutro zajęcia do 17. Miło było was poznać ludzie!
się rozkręcasz :D zdrowiej i nie psuj wymowy ^^ wszystko jest możliwe :D pamiętaj ^^
OdpowiedzUsuńSkoro mówisz, że wszystko jest możliwe w takim razie jest opcja, że żelki będą o mnie śniły, haha !
Usuńja miałam dziś do 17:00 coś strasznego :S
OdpowiedzUsuńJutro mam zajęcia z literatury, także jeżeli to przeżyję to będzie cud na cudami ;)
Usuńjuż choinka w Żarkach?
OdpowiedzUsuńTak i owszem panno Różo. Została ubrana w sobotę o 2 w nocy ;) hehe
UsuńW Żarkach to wszystko zawsze wcześniej ;P
Usuńżelki <3 oj nie przesadzaj z tym B.A. ;P a zdjęcie boskie ;D
OdpowiedzUsuń